Ostatnie Wpisy

Czy smród zabija cz. 2?

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: gołcza, odór, saria, smród, turystyka, utylizacja odpadów zwierzęcych, wielkanoc
15. czerwca 2010 11:52:00

             Szczegółową analizę związków odorowych w wybranych zakładach utylizacji odpadów zwierzęcych opracowali naukowcy z Politechniki Lubelskiej w artykule„Uciążliwość zapachowa zakładów utylizacji odpadów zwierzęcych”. Odsyłam do wnikliwego zapoznania się z tą lekturą, w wyczerpujący sposób opisuje wpływ na środowisko związków chemicznych emitowanych przez zakłady utylizacji.

            Emisja odoru z zakładów utylizacji zwierzęcej jest zaliczana do skali dużego oddziaływania. W naszym rejonie praktycznie cała gmina Gołcza jak i sąsiednie gminy narażone są na oddziaływanie odoru i substancji emisyjnych. W szczególności są to rejony Gołczy, Wielkanocy i Rzeżuśni jak i Chobędzy, Uliny Małej i Dużej, Krępy i Kamienicy.

Do najbardziej uciążliwych zakładów emitujących odór zaliczane są właśnie zakłady utylizacji zwierzęcej, jakim w naszym przypadku jest Saria w Wielkanocy.

            Jak udowodniono i wskazano długotrwałe oddziaływanie odoru powoduje dyskomfort psychiczny, bóle głowy, brak apetytu, kłopoty z zasypianiem i oddychaniem, występowanie stanów podrażnienia nerwowego czy nawet stanów depresyjnych. Poza negatywnym wpływem na komfort psychiczny, poszczególne związki odorotwórcze mogą posiadać takie właściwości jak toksyczność, mutagenność czy kancerogenność, czyli krótko mówiąc mogą przyczyniać się do powstawania nowotworów lub wprowadzać zmiany genetyczne przyszłych pokoleń. Naukowcy w trakcie badania powietrza z zakładu utylizacji odpadów zwierzęcych

zidentyfikowali 18 związków chemicznych. Część zidentyfikowanych związków wykazuje właściwości toksyczne, np. tricholoroetan, tetrachloroetan, 1,4-dichlorobenzen, ksyleny, fenol oraz właściwości mutagenne np. 4-nonyfenol.

            Niestety władzy w gminie Gołcza prawdopodobnie nie zależy na zdrowiu jej mieszkańców, gmina nie dysponuje takimi badaniami albo nie podaje ich do wiadomości publicznej, woli niewygodny temat zamiatać pod dywan.  

      Nie jesteśmy jedyną gminą, która od lat boryka się z problemem odorowym i nieudolnymi działaniami władz lokalnych. W gminie Kaczor gdzie istnieje zakład utylizacji o profilu zbliżonym do Sarii na wniosek ekologów Urząd Wojewódzki przeprowadził badania w latach 2004-2006 z których wynika, że liczba zachorowań na raka wzrosła o 79 proc. W tym samym okresie o 108 proc. wzrosła również zachorowalność na choroby zakaźne i pasożytnicze.

      Jak widzimy oddziaływanie odoru to nie tylko uciążliwość, ale również potencjalne poważne zagrożenie dla zdrowia. Jedynym pomysłem władz w gminie Gołcza jest przyciągnięcie turystów i rozwój agroturystyki, jeśli polityka będzie szła w tym kierunku, bez rozwiązania problemy odoru i oddziaływania zakładu Saria na środowisko i zdrowie będziemy światkami kabaretu bez śmiejącej się widowni.

            A teraz zastanów się nad aspektem ekonomicznym działalności zakładu utylizacji Saria w Wielkanocy. Czy zakład pracy zatrudniający około 90 pracowników jest motorem napędzającym rozwój w gminie Gołcza? Czy urzędnicy przeprowadzili bilans zysków i strat takiej działalności? Czy dzięki uciążliwej działalności zakładu Saria gmina jest w stanie przyciągnąć nowych przedsiębiorców, nowy przemysł, rozwijać turystykę i agroturystykę?

Jakie środki są podejmowane przez władze lokalne, aby pomóc zakładowi w likwidacji uciążliwego odoru?

            Gdyby uciążliwość została wyeliminowana być może przy prowadzeniu dobrej polityki udałoby się przyciągnąć nowe firmy i stworzyć nowe miejsca pracy. Teraz nikt z większych przedsiębiorców nie chce inwestować na terenach tak uciążliwych ze względu na odór.

            Również rozwój turystyki i agroturystyki byłby bardziej realny. A teraz walory turystyczne nie mają szans rozwoju na naszym terenie, środki z UE, które będą przeznaczone zostaną prawdopodobnie w większości skonsumowane na modernizacje podwórek i domów oraz fikcyjnemu stworzeniu bazy turystycznej.

            Jako mieszkańcy gminy Gołcza apelujemy do władz w tym do Wójta gminy Gołcza Lesława Blachy i przewodniczącego rady gminy Andrzeja Dziubki o wszczęcie przedsięwzięć mających na celu eliminację odoru z zakłady utylizacyjnego Saria w tym utworzenie planu działania przy konsultacjach z mieszkańcami i podaniu go to publicznej wiadomości. Również pełni obawa o nasze zdrowie apelujemy o wykonanie badań epidemiologiczno-sanitarnych  mających na celu sprawdzenie oddziaływania odoru na zdrowie i środowisko.

 

Jednocześnie informujemy, że w ramach działań obywatelskich informacja o uciążliwości działania zakładu Saria w Wielkanocy zostanie zgłoszona odpowiednio do:

- Głównego Inspektora Sanitarnego

- Małopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej

- Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Miechowie

- Głównego Inspektora Ochrony Środowiska

- Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Krakowie

- Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Krakowie

licząc na zainteresowanie tą sprawą i udzielenie pomocy dla lokalnej władzy.

 

W pomoc gminie Gołcza planujemy zaangażować organizacje ekologiczne w tym:

- Klub Gaja

- Obywatelski Ruch Ekologiczny

- Instytut na rzecz Ekorozwoju

- Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”

- GreenPeace Polska

 

~morfeusz

Czy smród zabija cz.1?

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: gmina gołcza, gołcza, turystyka odór, utylizacja
01. czerwca 2010 00:00:00

Rozpoczynamy serię artykułów poświęconych wpływowi na środowisko i nasze zdrowie działalności firmy utylizacyjnej Saria zlokalizowanej w gminie Gołcza.

            Postaramy się przedstawić aspekty makroekonomiczne przemawiające za i przeciw działalności od lat 70-tych zakładów utylizacyjnych.

            Nie zburzymy muru, ale każde jego pęknięcie będzie przemawiać do nas dosadniej, pozwoli skruszyć przyzwyczajenia i uwrażliwić przyszłych inwestorów jak i zapowiadaną przez władzę falę turystów czy agroturystów (należy dodać wymagających ekstremalnych i niezapomnianych przeżyć) 

            W pierwszej części artykułu skupimy się na wpływie zakładu utylizacji na lokalną politykę oraz zastanowimy się czy wdychanie poutylizacyjnych odpadków ma wpływ na nasze zdrowie i środowisko.

            Zakłady produkcyjne są nieodzowną częścią łańcuch produkcyjnego, niewątpliwie bez utylizacji nie ma produkcji, mają również wpływ bezpośrednio na koszty produkcyjne. Zakłady tego tupu muszą istnieć i basta.

            Od momentu podjęcia decyzji w latach 70-tych o powstaniu państwowych zakładów utylizacyjnych Bacutil w Gołczy można odnieść wrażenie, że niewiele się zmieniło. Samo podjęcie decyzji o usytuowaniu zakładu utylizacyjnego na obrzeżach dużych miast i w centrum gminy są dość kontrowersyjne. Nie licząc się z konsekwencjami ktoś kosztem mieszkańców zyskał nie mało i cały czas zyskuje, obecnie jest to spółka z kapitałem polsko-niemieckim Saria. Dodatkowo poprzez brak ścisłych uregulowań prawnych odnoście emisji odoru zyskuje podwójnie.

            Mamy XXI wiek, jesteśmy w Unii Europejskiej, przezwyciężyliśmy komunizm a zakłady utylizacyjne jak obecna Saria w Gołczy w dalszym ciągu zatruwają życie mieszkańcom emitując odór i to zgodnie i za przyzwoleniem prawa.

            Głównym celem zakładów utylizacyjnych jest zwiększania mocy przerobowych stąd ciągła rozbudowa zakładu Saria a poprawy jak nie ma tak prawdopodobnie jeszcze długi czas nie będzie. Jak możemy odczytać z ich strony przede wszystkim zależy im na „identyfikacji, ocenianiu i kontrolowaniu zagrożenia istotnego dla bezpieczeństwa zdrowotnego naszych produktów (mączka mięsno-kostna, tłuszcze utylizacyjne).” i tutaj nie ma się co dziwić, ma być szybko, tanio i wedle życzeń klientów. Jak się okazuje w Polsce ważniejsze jest bezpieczeństwo zdrowotne produktów niż bezpieczeństwo zdrowotne LUDZI.

            Możemy się jedynie zastanawiać czy zakład utylizacyjny działający przez dziesięciolecia przyczynił się w jakimś stopniu do rozwoju naszego regionu czy do regresji?

            Jak często zmieniały się nazwy zakładu „Bacutli”, ”Utyrol” i w końcu „Saria Małopolska” tak często wyrastały na naszym terenie nowe kariery polityczne. Słynne już działania byłego posła Jana Rokity zakończył się jedynie interpelacją do ministra środowiska i garścią obietnic bez pokrycia. Działania obecnej władzy są również zaskakujące, w Planie Rozwoju Lokalnego w gminie Gołcza  nie ma ani słowna o uciążliwości działania zakładu Saria na mieszkańców  poprzez emisje odoru. Nie ma planów jak władza może i czy może przyczynić się do zmiany tego stanu rzeczy. Jest natomiast wiele o turystyce i agroturystyce, tylko chyba nawet najbardziej światłe umysłu nie wiedzą jak pogodzić działalność zakładu utylizacyjnego emitującego odór i fetor z działalnością turystyczną?

            Władza chwali się, że gmina leży w otulinie Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego, przeznaczając środki na edukację ekologiczną a sama przez 40 lat przymyka oczy na odór z zakładu utylizacji. Są to jedynie działania pozorne, proszę spojrzeć na działanie gminy Charsznica, wprowadziła segregację śmieci, ściga osoby palące ubraniami i plastikiem i innymi ustrojstwami. Natomiast w gminie Gołcza wszelkie działania ekologiczne kończą się na papierze, władza lubuje się w biurokracji, ważniejsze jest oczywiście wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla budowy wiatraków niż realna pomoc dla mieszkańców.  

            Zastanawiające jest również, że nikt do tej pory z władz lokalnych nie pofatygował się sprawdzić czy działalność 40 letnia zakładu utylizacji ma jakiś wpływ na mieszkańców gminy? Chyba raczej wolą siedzieć potulnie i nie wychylać nosów ze swych dziupli?

Wydaje się zdroworozsądkowe, że wdychanie odorów przez 40 lat może mieć wpływ na zdrowie, tylko jakie? Do tej pory nie wykonano badań epidemiologicznych sprawdzających stan zdrowia populacji na terenie gminy Gołcza przed i po działalności zakładu utylizacji, nie dokonano porównania względem populacji zamieszkującej podobny środowiskowo teren.

Być może tak długie oddziaływanie odoru, wprowadza zmiany długo pokoleniowe? Nad tą i innymi kwestiami nikt się nie zastanawia bo tak jest najprościej i bez problemów.

            Zapraszam do dyskusji, jak Wy byście rozwiązali problem odoru w gminie Gołcza?

 

~morfeusz

Kto nabija samorządy w ISO? Gmina Gołcza na progu nowego wyzwania.

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: certyfikat jakości, gołcza, iso, urząd gminy gołcza
07. kwietnia 2010 00:00:00

           Od niedawna samorządy przeżywają renesans w polityce jakości. Coraz więcej samorządów pretenduje do otrzymania takiego certyfikatu. Jak to się dzieje, że samorządy przekonane są, że uzyskanie certyfikatu jakości ISO:9001 stworzy urząd przyjazny, konkurencyjny i miły dla klientów (celowo nie używam słowa petentów, bo na takich w zapożyczonej polityce jakości nie ma miejsca)?

            Dlaczego samorządy gotowe są wydawać średnio od 20-40 tys. złotych na przygotowanie urzędu na otrzymanie takiego certyfikatu? Około 15 tys. na odnowienie takiego certyfikatu? Opłacać dodatkowy zakres czynności dla pracownika lub zatrudnić nowego na stanowisku pełnomocnika czy audytora wewnętrznego? Co kryje się pod słowami „Wzrost satysfakcji i zadowolenia wśród klientów”? Czyżby wdrożenie systemu zarządzania jakością miało pomóc samorządom wyjść z 20 letniej zapaści?

            Co dzięki takiej certyfikacji, która jest w planach zyska urząd gminy w Gołczy czy my jego klienci?

Mógłby to szybko spuentować i napisać nic a nic i zakończyć ten artykuł. Ale…

            Skrót ISO przez niektórych w kontekście wdrażania w jednostkach samorządowych jest przekornie tłumaczony jako: Inwencja Samo-Oceny, Ignorancja-Samozachwyt- Organizacyjny, Interesowna-Subiektywna-Ocena, Idol Samorządnego Organu…

Nie będziemy pierwszą gminą na terenie, której samorząd zamierza wdrożyć taki system. Wiele opinii, jak przytoczona powyżej opisuje samorządy po wdrożeniu takiego rozwiązania, jak widać wiele z nich nie jest pochlebnych. W większości przypadków wydanie pieniędzy skutkuje wywieszeniem certyfikatu tak aby każdy klient wchodzący do urzędu widział, że to nie jest urząd tylko przedsiębiorstwo urzędowe, że urzędnicy też w końcu pracują wytwarzając dobro w postaci usług dla klienta.

            Dlaczego wdrożenie takiego systemu może być heroicznym bezcelowym wysiłkiem?

Zarządzanie jakością sprawdza się w firmach prywatnych, które wytwarzają i sprzedają dobra, produkcyjne lub usługowe. Które działają na rynku konkurencyjnym, gdzie zabieganie o klientów partnerów czy kontrahentów jest kluczowym obszarem. Jeśli nie jestem zadowolony z produktu czy usługi wybieram inny i nie ma problemu.

Dlaczego więc samorządy dążą do takiego modelu?

Już na starcie widzimy, kolosalne różnice. Czy jeśli nazwiemy petenta klientem a prace urzędnika świadczoną usługą, czy to wystarczy? Jeśli zostaniemy niemile obsłużeni czy mamy szansę zmienić urząd?  Więc, po co tylko zachodu i wydatków?

Doświadczenie zdobywa się na rynku naśladując najlepszych, kogo więc naśladują urzędy? Czy w tym modelu urzędnicy będą naśladować pracę prywatnych przedsiębiorstw i w ogóle pracę ?   

            Dzięki wdrożeniu systemu jakości samorządowcy uważają, że uda im się osiągnąć cele jak: uzyskanie przewagi konkurencyjne w obszarze działalności gmin, zwiększenie zaufania klientów, lepsza organizacja pracy.

            Jak realizacja tych celów może przekładać się na działanie urzędu w Gołczy? Konkurencja polega na konkurencji między gminami w przyciągnięciu firm, jeśli więc działania promocyjne skupiają się w wydaniu folderu promocyjnego czy postawieniu Witacza w Wielkanocy, czy to jest realna konkurencja? Trafnie w artykule o promocji Morfeusz wskazał obszary w jakich gmina Gołcza mogłaby realnie uzyskać korzyść i w jakich konkurować. W skrócie jest to utworzenie przez gminę Gołcza obszaru utylizacyjnego dla województwa.

Zwiększenie zaufania klientów, co to oznacza? Czy do aparatu wykonawczego niespójnych i sprzecznych przepisów prawnych można mieć zaufanie? Urząd działa w majestacie prawa, wykonuje i egzekwuje jego postanowienia, jeśli prawo jest złe to czy praca urzędnika będzie budziła zaufanie i będzie lepiej postrzegana? Pracę urzędu już reguluje kodeks postępowania administracyjnego czy kodeks ordynacji podatkowej i wiele, wiele innych. Czy mamy, my klienci żyć w przeświadczeniu, że jeśli gmina Gołcza uzyska certyfikat jakości to decyzje będą podejmowana błyskawicznie tzn. zgodnie z prawem ale nie szybciej niż 30,60 czy 100 dni…, że urzędnik mimo sprzecznego prawa będzie ryzykowała i podejmował decyzje w imię dobra klienta, że dokument już nie będą musiał „nabrać mocy i odczekać swoje” (cytata z pracy starszych urzędników)?

            Nie chcę również, aby gmina w przyszłych podsumowaniach po wdrożeniu systemy stwierdzała jak inne gminy, że: „Certyfikat zarządzania jakością stanowi potwierdzenie wysokiego poziomu obsługi petentów starostwa, a także kwalifikacji jego pracowników

bo świadczyło by to o kompletnym niezrozumieniu tego systemu. Bo nie są to magiczne procedury, których użycie skazane jest na sukces.

            Dotychczas myślałem, że nie istnieje coś takiego jak Perpetuum mobilea tu jak zwykle miłe zaskoczenie, UE przeznacza środki na wdrożenie takiej polityki jakości dla organów administracji publicznej i lepiej punktuje tych wnioskodawców(patrz gmina), którzy posiadają taki certyfikat.

            Mam wiele obaw, jeśli chodzi o skuteczność takich rozwiązań, z reguły nie prowadzą one do realnych rozwiązań w jednostkach samorządu terytorialnego. Nie chcemy by działania prowadzące do wdrożenie systemu jakości zakończyły się tylko na uzyskaniu certyfikatu przez gminę Gołcza a finałem było wręczenie nagród i premii dla i tak już zbytnio zbiurokratyzowanych urzędników.

            Jak uważacie, czy te działania mają sens? I kto nabija urząd w Gołczy na ISO?

 

Wiedzący.

Promocja na 102 gmina Charsznica vs. gmina Gołcza

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: charsznica, gołcza, pormocja
04. marca 2010 00:00:00

  Jako, że miałem przyjemność mieszkać kilka lat w gminie Gołcza a obecnie mieszkam w Charsznicy pozwolę sobie na kilka słów refleksji na temat działań promocyjnych w obu tych gminach. Co jest łączy a co dzieli w sferze działań promocyjnych. Które z działań powinny być bardziej promowane i dlaczego. Jakie są niewykorzystane potencjały tych gmin. Dlaczego gmina Gołcza ma problemy ze swoim wizerunkiem od tylu lat zarówna wśród swojej lokalnej społeczności oraz na zewnątrz. W jakim kierunku powinny iść działania promocyjne w Gołczy aby dogoniła swoich sąsiadów (czytaj Charsznica, Racławice, Kozłów, Książ Wielki). Odpowiedzi na te pytanie znajdziecie w moim artykule.

            Porównanie tych dwóch gmin na płaszczyźnie działań promocyjnych wydaje się być jak najbardziej trafne. Są to gminy typowo rolnicze, sąsiadujące, współpracujące z tego samego regionu. Budżetowo i obszarowo bardzo zbliżone. A jednak różni je wiele.

            Zapoznałem się z dokumentem opisującym plan rozwoju w gminie. Dość mocno krytykowany na tym blogu i faktycznie takie podejście do promocji nie wskazuje na realne osiągnięcie stawianych celów.     

            Zmierzenie się z tematyką promocji przez obie gminy zasługuje na wielki plus. Jest to oddolna inicjatywna samorządowa nienarzucana przez administrację centralną. Żaden z aktów prawnych określających funkcjonowanie samorządu nie nakłąda takiego obowiązku. Ale czy same działania promocyjne są trafne?

            Podstawowy cel, jakiemu ma służyć promocja to osiągnięcie założonych celów gospodarczych. Akceptujemy koszty związane z promocją pod warunkiem, że efekty będą większe od poniesionych nakładów w szczególności finansowych. Promocja pozwala na kształtowanie wizerunku gminy, może go całkowicie odmienić pod warunkiem, że będzie długotrwale i konsekwentnie prowadzona. Tym samym nieumiejętnie stosowana może go pogorszyć. Głównym zadaniem używanie takiego narzędzia jak promocja jest pokazywanie realnych możliwości, promocja sama w sobie ich nie tworzy – i o tym należy pamiętać.

            Promocja powinna być ściśle powiązana ze strategią rozwoju gminy, powinna oferować rzeczywiste zasoby i możliwości a nie czystą ułudę.

            Postaram odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań, jakie władze powinny same sobie postawić przed zajmowaniem się działaniami promocyjnymi:

1)      Jak gmina ma się rozwijać i w jakim kierunku podążać?

Główny cel to zaspokojenie potrzeb lokalnej społeczności poprzez przyciągnięcie inwestorów, którzy utworzą nowe miejsca pracy, rozwój infrastrukturalny zapewniający minimum tzn. drogi i  kanalizację. itd.

a)      Gmina Gołacza powinna przyjąć jedną ze strategii,  pierwsza to przyciągamy firmy typu istniejący zakład utylizacji, jak np. pozwalamy na utworzenie wysypiska śmieci (z wielkim pożytkiem ekonomicznym dla powiatu i sąsiadów) wraz ze spalarnią, krematorium lub zakłady produkujące masę bitumiczną lub skrzętnie ukrywać fakt istnienia bakutilu i zachowujemy się tak jakby nie było żadnego problemu. Tutaj odpowiedź jest oczywistą jak gmina zachowywała się przez wiele lat i jak zachowuje się obecnie.

b)      Gminie Charsznica udało się stworzyć coś unikalnego mianowicie każdy w Polsce wie gdzie istnieje zagłębie kapuściane. Rolnicy nie mają problemy ze zbyciem towaru, czy półproduktów albo gotowych produktów, każdy kto zajmuje się biznesem kapuścianym chce współpracować z Charsznicą.

 

2)      Jakiego rodzaju działalność chcemy wspierać i jakie firmy przyciągać do naszych gmin?

a)      Gmina Gołczy przy obecnej strategii nie ma chyba wielkiego pola do popisu. Odpowiedź znajduje się w pkt 1.

b)      Gmina Charsznica poprzez zastosowanie konsekwentnej polityki promocji może śmiało stawiać na rozwój rolnictwa wyspecjalizowanego.

3)      Jakie są nasze mocne strony?

a)      Gmina Gołcza – przyszła baza sportowa, zespół pieśni i tańca, pomniki przyrody i stare kościoły

b)      Gmina Charsznica – oczywiście lokalny produkt kapusta, posterunek policji, stacja kolejowa, baza sportowa, dobre zaplecze rekreacyjne – basen, siłownia, sauna.

4)      Jakie są nasze słabe strony?

a)      Gmina Gołcza – brak posterunku policji, słaby transport publiczny, drogi.

b)      Gmina Charsznica – nie efektywne wykorzystanie stacji PKP jako punktu przeładunkowego dla firm  

5)      Co mamy do zaoferowanie czego nie mają inni?

a)      Gmina Gołcza – dobre warunki dla firm utylizacyjnych

b)      Gmina Gołcza – oczywiście kapusta.

6)      Czy działania promocyjne oferują realne zasoby i możliwości?

a)      Gmina Gołcza – turystyka czy agroturystyka czy to jest realna możliwość?

b)      Gmina Charsznica – kapista jest jak najbardziej realna

 

      Charsznica co roku organizuje znane ca cała Polskę Dni Kapusty.  Takie działanie korzystanie wpływa na reklamę poprzez imprezy około „kapuściane”. Gmina Gołcza nie potrafi lub z jakiś względów nie chce, nie może? zespolić poprzez podobne działania sowich mieszkańców, ciężko wobec czego jest realnie wyjść z promowaniem na świat.

Należy podkreślić, że promocja nie zamyka się w wydaniu kolorowych folderów.

    Mi pozostaje tylko cieszyć się z trafnych wyborów życiowych. Mam nadzieję, że obecnej władzy w Gołczy uda się zniwelować wielkie zaniedbania poczynione przez poprzedników.

 

Zapraszam do dyskusji. Ja uważacie, jak waszym zdaniem powinna wyglądać skuteczna i realna promocja gmin?  

 

~morfeusz

Orlikowa eutopia

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: gołcza, orlik, szreniawa
26. lutego 2010 00:00:00

       Głównym założeniem programu "Moje Boisko Orlik 2012" jest pomoc dla jednostek samorządu terytorialnego przy budowie kompleksów sportowo-rekreacyjnych w skład, których mają wchodzić dwa boiska sportowe, jedno piłkarskie drugie wielofunkcyjne, budynek sanitarno-szatniowy, oświetlenie kompleksu i ewentualnie plac zabaw czy zewnętrzna siłownia. Program zakłada oddanie około 1600 kompleksów do roku 2012, obecnie funkcjonuje już około 1000, jak widać cel jest jak najbardziej realny, mierzalny i do osiągnięcia.

            Finansowanie inwestycji odbywa się z minimum trzech źródeł tj. ze środków budżetowych 33% kosztów kwalifikowanych zadania, nie więcej jednak niż 333 000 zł  brutto, ze środków samorządu wojewódzkiego do 33 % wartości kosztorysowej zadania, nie więcej jednak niż 333 000 zł brutto, resztę kosztów pokrywają jednostki samorządowe. Średni koszt wybudowała kompleksu wynosi około 1,2 mln zł.

            Dodatkowo, aby kompleksy były w pełni wykorzystane i zadbane został uruchomiony pilotażowy projekt „Animator Moje Boisko Orlik 2012” celem, którego jest częściowe finansowanie wynagrodzenia osoby zatrudnionej na stanowisku opiekuna, strażnika i instruktora sportowego (do 1000 zł brutto).

            Wiele gmin chętnie korzysta z tych środków jednak są i takie, które uważają, że budowa Orlika po prostu im się nie opłaca. Pojawiają się głosy, że PO finansuje swoją kampanie kosztem samorządów. Gminy pośrednio zwracają część środków przyznanych przez budżet w postaci odprowadzenie podatku VAT

            Podobny program realizowała poprzednia władza na czele z PiS tzw. „Blisko Boisko” gdzie zostało oddanych około 50 boisk, w porównaniu do Orlików, projekt można uznać za wielką klapę. Z pewnością Orlik są wielkim sukcesem zarówno rządu jak i jednostek samorządowych, wynika to z kilku przesłanek. Po pierwsze program jest akceptowalny praktycznie przez wszystkich. Po drugie boiska robią wrażenie i widać, że pieniądze są dobrze rozdysponowane. Po trzecie każdy krytyczny głos nawet słuszny związany z realizacja programu Orlik będzie marginalizowany.    

            Pomimo sprawnej realizacji projektu pojawiają się głosy krytykujące min., jakość boisk pochodzących z II tury naboru. Jan Tomaszewski były bramkarz polskie reprezentacji zawiadomił CBS, że murawa z Chin może być szkodliwa dla zdrowia. Warunki w specyfikacji zostały zmienione, aby obniżyć koszty budowy stąd też materiały są po prostu niższej jakości. Również dopuszczono w 2009 roku firmy do budowy boisk, które nie posiadały żadnego doświadczenia w tej dziedzinie.

            W naszej gminie udało się zrealizować budowę takiego kompleksu przy szkole w Szreniawie. Koszt budowy zamknął się w kwocie poniżej średniego kosztu.

            Gmina Gołcza pod względem realizacji narzucanych działań w obszarze szeroko rozumianej infrastruktury w porównaniu do innych gmin spisuje się b. dobrze. Widać, że realizacji na szczeblu gminnym jest dużo bardziej efektywniejsza w porównaniu do działań powiatu.  Wystarczy spojrzeć ile dróg gminnych jest modernizowanych a ile powiatowych. Działania z obszaru infrastruktury są najprostszymi gdyż efekty są po prostu zauważalne, dosadniej widzialne.

            A teraz kilka łyżek dziegciu do tej beczki miodu. Jak niebezpieczeństwa mogą czyhać na gminy, które przystąpiły do programu "Moje Boisko Orlik 2012"? . I tutaj Idylla dobiega końca. Finansowanie działalności kompleksów wydaję się być dobrze zabezpieczone przez Państwo poprzez program Animator, ale takie programy nie trwają wieczność. Złe rozlokowanie kompleksu może skutkować w przyszłości jego niszczeniem i powolną dewastacją. Część gmin nie udźwignie ciężaru bieżącego utrzymania i renowacji kompleksu. Średnie koszty miesięcznego utrzymania kompleksu szacowane są na około 5 tys. zł. Lwią cześć tych kosztów pochłania oświetlenie.  Za rok czy dwa trzeba będzie regenerować nawierzchnię, specjalistyczny sprzęt do nawierzchni kosztuje około 30 tys. zł. I tutaj dla wielu gmin mogą zacząć się problemy. Gminy nie mogą pobierać nawet drobnych opłat za korzystanie z kompleksu, które pokrywałyby, choć cześć środków przeznaczanych na utrzymanie. Osoby z poza gminy mają również prawo do korzystania z takich kompleksów bez ponoszenia kosztów. I w końcu gminy zacząć oszczędzać jak? najprościej będzie wyłączyć oświetlenie, kolejne rządy zgodzą się na pobieranie opłat i idea zacznie umierać. Jak na razie wszyscy się cieszą i są zadowoleni, wyborcy z pewnością wystawią piękną laurkę w wyborach i tak w koło Macieju.

            Część gmin dostrzegła przedstawione niebezpieczeństwa i zdecydowała się na budowę boisk tylko przy udziale własnych sił i środków jak np. gmina Łomża. Końcowy koszt poniesiony przez gminę okazał się porównywalny z Orlikiem, gmina wydała na realizację projektu około 450 tys. zł. Oczywiście jest tu mowa o koszcie bezpośrednio ponoszonym przez gminę, przy Orliku jest to około 330 tys. zł  + podatek VAT. Podstawowym wymaganiem to podjęcia takiego przedsięwzięcia wydaje się być dobra kadra urzędnicza, jaką akurat w tym przypadku dysponuje gm. Łomża. Taka inicjatywa przynosi szereg korzyści jak choćby nawet wzrost kompetencji i umiejętności wśród pracujących urzędników.  Kolejnym przykładem jest realizacji kompleksu sportowego zbliżonego do Orlika przez społeczność w Chojnicach. Koszty wręcz nie porównywalne tylko 370 tys.

            Nam pozostaje tylko nadzieja, że nasza gmina sprosta przyszłym wyzwaniom przy utrzymaniu tego kompleksu. Tak aby każdy z nas i naszych dzieci mógł jak najdłużej się z niego cieszyć. Z pewnością został opracowany plan utrzymania tego kompleksu i nie jest on łudząco podobny do Planu Rozwoju Lokalnego Gminy Gołcza na lata 2008-2013.

            Jak Wy widzicie przyszłość naszego Orlika? Zapraszam do dyskusji?

 

-----

Andrzej K.

 

Fantasmagorie czyli plan rozwoju lokalnego gminy Gołcza na lata 2008-2013.

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: fantasmagorie, gołcza, odur
15. lutego 2010 00:00:00

   Tematem artykuły będzie wnikliwa analiza i ocena dokumentu opracowanego przez urzędników gminy Gołcza i zatwierdzonego przez Wójta i Radę Gminy, dokumentu istotnego z punktu widzenie długoletniego planowania rozwoju gminy.

            Na wstępie kilka słów wyjaśnienia, po co taki dokument jak Plan Rozwoju Lokalnego Gminy Gołcza na lata 2008-2013 powstał i czemu ma on służyć. Po pierwsze jest on bezwzględnie wymagany, jako załącznik do wniosków, przy staraniu się o środki finansowane w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych przygotowanych i zarządzanych przez samorządy województw oraz Sektorowych Programów Operacyjnych, które funkcjonować będą w latach 2007-2013. Po drugie powinien on rzetelnie, jednoznacznie, spójnie i wiarygodnie opisywać cele do osiągnięcia przez gminę na różnych płaszczyznach działania. I po trzecie powinien odpowiedzieć nie tylko urzędnikom z UE, ale przed wszytki nam mieszkańcom jak nasza gmina będzie wyglądać, funkcjonować, działać w przyszłości.

            Idąc za tytułem artykuły postaram się wskazać, dlaczego opisy zawarte w analizowanym dokumencie to czysta ułuda i fantasmagoria. I dlaczego tak ważny dokument realizuje tylko jedną z trzech przedstawionych funkcji, mianowicie funkcji załącznika do wniosków z UE.

            Urzędnik powinien ze szczególną dbałością dbać o staranność i formę wytwarzanych przez niego dokumentów. Przecież praca przy tworzeniu dokumentacji jest chyba podstawą w zawodzie urzędnika i powinna być nienaganna wręcz prymusowa. Jako, że nie da się stwierdzić, kto jest autorem, współautorem dokumentu, należy wnioskować, że jest to Rada Gminy, jako organ zatwierdzający dokument?

            Na wstępie czytamy:

            Przygotowany Plan Rozwoju Lokalnego jest dokumentem kroczącym, czyli modyfikowanym i na bieżąco uaktualnianym, mającym charakter poznawczy, pozwalający na rozpoznanie obecnego stanu rozwoju i wyodrębnieniu uwarunkowań sprzyjających rozwojowi przy zachowaniu zasad respektujących prawa środowiska naturalnego.”

            Z analizowanego dokumentu wynika, że od 2008 do teraz nic się nie zmieniło, gdyż ani jedna poprawka nie została wprowadzona. Kryzys finansowy widocznie nie rewiduje w żaden sposób planów naszych urzędników. W takim razie jesteśmy chyba najbardziej autonomiczną jednostka finansową w Polsce w żaden sposób niezależną od zewnętrznych źródeł finansowania. Może nie jest to jednak dokument kroczący tylko pędzący jak królik i nikt go do aktualizacji nie może go pochwycić? W dziale ostatnim 8 opisującym sposoby monitorowania czytamy:

            Rada Gminy corocznie będzie dokonywała przeglądu realizacji projektów i zadań. Na podstawie wniosków z przeglądu, realizacja planu będzie oceniana, uzupełniana i aktualizowana.”

            I tutaj jak widzimy albo urzędnicy sami nie przestrzegają własnych ustaleń, albo dokument nie został zweryfikowany?

            Nie ma podstawowej informacji, do kiedy taka aktualizacji ma powstać, może słowo corocznie jest inaczej interpretowane przez urzędników niż przez zwykłego zjadacza chleba?

            Tak szeroko zakrojona działania zapewnią upublicznienie i upowszechnienie tego dokument, a tym samym pozyskanie akceptacji społecznej do jego realizacji.

            Zakrojona działania chyba została zbyt okrojona, jak przedstawiam dokument jest nieaktualizowany i pełen sprzeczności.

Czytamy dalej:

            „Stan techniczny dróg gminnych jest na poziomie dobrym, natomiast stan dróg powiatowych na poziomie średnim.”

A w kolejnej części dokumentu:

            „Niewystarczający poziom infrastruktury technicznej, podobnie jak w większościsamorządów w Polsce, jest zły stan dróg oraz niski poziom skanalizowania. Rozbudowy wymaga stan dróg wraz z infrastrukturą towarzyszącą (chodniki, parkingi, oświetlenie). Jest to ważny problem, mający istotny wpływ na rozwój gminy i pozyskiwanie nowych inwestorów.”

            Można odnieść niemylne wrażenie, że dokument jest zlepkiem pracy kilku osób i nikt nawet w całości go nie przeczytał a Rada ślepo go zatwierdziła. Niewątpliwie nie świadczy to zbyt dobrze o pracy urzędników i samej Rady Gminy. Jest to kolejny przykład kreowania rzeczywistości przez urzędników w zależności od kontekstu raz jest dobrze a raz źle, czarne jest białe a białe jest czarne.

            Teraz chciałbym się skupić na najważniejszym według mnie obszarze poruszanym w tym dokumencie tj. turystyce, agroturystyce i rekreacji. Który to według urzędników ma być lekarstwem dla obszaru typowo rolniczego, jakim jest nasz gmina.

            Ze względu na wysokie walory przyrodniczo – krajobrazowe i wycieczkowo –wypoczynkowe oraz nieskażone środowisko gmina ma naturalne predyspozycje do prowadzenia działalności w zakresie turystyki i rekreacji.”

            Może i w tym fragmencie doszło do pomyłki i zamiast wysokie powinno być niskie albo złe? A tak na poważnie, stawianie na agroturystykę, jako główny czynnik polepszenia warunków w naszej gminie powinno zostać dokonane ze szczególną uwagą i dokładnością.

Na rynku świadczenia usług rekreacyjnych w obszarze agroturystyki istnieje bardzo silna konkurencja i aby zaistnieć należy wstrzelić się w zakres usług niszowych, niepowtarzalnych i wyjątkowych. Myśląc o agroturystyce należy przedstawić coś więcej niż:

            „Na atrakcyjność turystyczną obszaru gminy składają się następujące elementy:

            - wartości widokowe ciągów drogowych.

            -

W dokumencie nie znajduję odpowiedzi, co tak naprawdę może nas wyróżnić od dzikich Bieszczad, Mazur czy terenów górskich?

            Jak słusznie zauważono:

„Gołcza jest typową gminą rolniczą, charakteryzującą się wysokim udziałem użytkówrolnych w ogólnej powierzchni gminy. 86% powierzchni zajmują użytki rolne, natomiast lasy zaledwie 7%.”

Czyli po lasach turyści sobie nie pohasają. Na wielkie przestrzenie też nie mają co liczyć, średnia wielkość gospodarstwa rolnego to kolo 3,5 ha na naszym terenie.

            Działalność agroturystyczna jest dodatkiem do działalności rolniczej, nie polega tylko na wygospodarowaniu pomieszczeń po PRL-owskich budynkach.

            Ciekaw jest, co autor miał na myśli pisząc o nieskażonym środowisku, umiejętnie pominięto najważniejszą kwestię, czyli długoletnie istnienie zakładu utylizacji odpadów Saria i przez wiele lat nieregulowaną kwestię oddziaływania zakładu na lokalne środowisko. Według autora, o jakości powietrza w gminie świadczą tylko piece na węgiel!:  

            „Stan środowiska naturalnego. Ze względu na słabo rozwinięty w gminie system odprowadzania ścieków występują zanieczyszczenia środowiska naturalnego, a zwłaszcza wód podziemnych. Problemem jest również jakość powietrza, na którą mogą wpływać wysokie ceny gazu, przestarzałe systemy ogrzewania oraz emisja spalin”.

            Może właśnie działalność zakładu utylizacji min. padłych zwierząt wypełnia tę niszę, o której pisałem. Turysta jadący ścieżką rowerową będzie wdychał „gołczanum odorum”(z tekstu W.R) i fetor unoszące się za przejeżdżającą ciężarówką pełną odpadków? A wieczorem będzie wychodził na ganek domku i wdychał inhalacyjne wyziewy z zakładu spalanych odpadków poubojowych czy zdechłych zwierząt? Oczywiście w całym dokumencie nikt nie stwierdza, że brak regulacji w zakresie działalności takich zakładów jest najważniejszym problem w rozwoju agroturystyki i rekreacji na naszym terenie.

            Odpowiedzi, dlaczego gmina chce promować agroturystykę pomimo braku podstaw do zakładania takich działalność może po części odnaleźć w opisie przewidywanych działań dla projektu: Tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi turystyki w gminie:

„-Opracowanie i rozpowszechnienie gminnego informatora atrakcji turystycznych gminy z uwzględnieniem walorów środowiska przyrodniczego i kulturowego;

- Stworzenie zweryfikowanej bazy informacyjnej o kwaterach agroturystycznych ipromowanie jej na gminnej stronie internetowej

- Udzielanie pomocy w wykreowaniu, rozwoju i promocji lokalnych produktów

turystycznych;

- Współorganizacja szkoleń w zakresie usług turystycznych, a w szczególności

agroturystycznych;”

            Odpowiedz wydaje się już oczywista. Po pierwsze nadarza się okazja do wykorzystania środków z UE promujących zakładanie działalności agroturystycznej przez rolników. Opracowanie, stworzenie, udzielenie pomocy, współorganizacja – te wszytki czynności wymagają nakładów finansowych, na czym urzędnicy będą mogli skorzystać i np. stworzyć nowy referat zajmujący tylko agroturystyką i rekreacją. Po drugie idą ogromne pieniądze z UE, z których łatwo można skorzystać, z obecnych 9 tys. gospodarstw agroturystycznych liczba ta ma wzrosnąć o kolejne 4 do 5 tys. w Polsce. Także są realne szanse, że takie gospodarstwa powstaną i u nas, może na obrzeżach gminy i przy utajnieniu informacji o istnieniu zakładu utylizacji. Jak prognozuję będą to pieniądze źle wydane przez UE, a ryzyko poniesione przez osobę decydującą się na utworzenie gospodarstwa agroturystycznego może okazać się niewspółmierne do poniesionych kosztów.

            O wiele korzystniejsze byłoby, aby gmina w swojej działalności skupiała się na czymś bardziej realnym i angażowała swoje siły w obszary, które istnieją a nie są tylko fantasmagoriami.

            Rozwijając temat ekologii:

            „Celem poprawy stanu środowiska na terenie gminy oraz zachowania walorów cennych przyrodniczo terenów niezbędne jest prowadzenie edukacji ekologicznej społeczeństwa, przede wszystkim zaś dzieci i młodzieży.”

            Kto ma edukować społeczeństwo? urzędnicy, którzy przez dziesiątki lat nie potrafią uregulować działalności zakładu utylizacji i zamykają oczy na wysypisko śmieci za cmentarzem? :

            „Gmina nie posiada składowiska odpadów komunalnych, nie występują również

większe, dzikie wysypiska śmieci.”

            Mógłbym pisać bez końca, chcę jeszcze odnieść się do ostatniego poruszanego tematu przez Andrzeja K. mianowicie Hali Sportowej w Gołczy. Słusznie autor zauważył, że wielkość hali jest nie proporcjonalna do liczy głównych adresatów, czyli uczniów. Urzędnicy również zauważają, że jest u nas niż demograficzny:

„Gęstość zaludnienia na terenie gminy Gołcza jest niższa od poziomu powiatowego …Sytuację taką należy uznać za bardzo niekorzystną z punktu widzenia rozwoju gminy.”

ale czy potrafią wyciągać z tego wnioski?

            Chyba wolę jednak przyszłość opisaną w artykule Pana Wincentego, wydaje się bardziej realna niż zaserwowany nam plan.

------

Wiedzący

Czy Hala Sportowa nam się opłaca?

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: gołcza, hala sportowa
10. lutego 2010 00:00:00

        Tematem mojego artykułu będzie Hala Sportowa budowana w gminie Gołcza.

Koszt wybudowania hali wynosi około 3,5 mln zł z czego część środków zostanie pokryta nie tylko przez gminę. Są duże szansę, że przez środki UE (zwykle jest to kolo 40%). Jeśli oczywiście wniosek i projekt zostaną pomyślnie ocenione.

            Nasuwa mi się kilka pytań związanych z realizacją tej inwestycji. Jak najbardziej przyszkolna Hala Sportowa jest potrzebna uczniom i mieszkańcom. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jednak czy przeznaczenie około 20% środków z budżetu przez gminę na realizację wydaje się uzasadnione? Czy budowanie ogromnej Hali Sportowej dorównującej swą wielkością całej szkole ma sens?

            Epoka budowania pomników na cześć władzy chyba już dawno się zakończyła, teraz możemy jedynie podziwiać relikty stworzone przez ówczesnych urzędników. Władza chyba zapomniała, dla kogo ta hala ma powstać. To nie ma być ukoronowanie kadencji 2006-2010 i piękny „pomnik” dla władz w roku wyborów samorządowych.

            Wydaje się, że nieuzasadnione jest wydawanie tylu pieniędzy na tak drogą halę sportową, nikt chyba nie wziął pod uwagę przyszłych kosztów utrzymania tak ogromnej powierzchni ani kosztów codziennej eksploatacji. Nie ma o tym ani słowa, ani literki ni to w dziale promocji gminy ni to w ogóle. Zaryzykuje stwierdzeniem, że jest to nieodpowiedzialne ze strony urzędników, aby koszty poniesione przez gminę na realizację tej inwestycji były długo odczuwane przez nas czy przyszłych zastępców władz. Zapewne dużo rozsądniejsze byłoby wybudowanie hali mniejszej i jednocześnie tańszej, uwzględniając coraz mniejszy przyrost naturalny i coraz mniejszą liczbę mieszkańców naszej gminy, a resztę środków przeznaczyć na pracownie z prawdziwego zdarzenia w szkole i na nowe ławki albo przeznaczyć te środki na rozwój Internetu bezprzewodowego, który tak kuleje w naszej gminie tak kuleje, że trudno go dostrzec.

            Kolejna wątpliwość dotyczy samego projektu hali. Z pytań wykonawcy do inwestora można wnioskować, że projekt hali został odgrzebany gdzieś z lat 80-tych. Inwestor czyli gmina podawał oznaczenia elementów hali jak np. legary , które według wykonawcy już dawno nie są produkowane w krajach UE!. Więcej o pozostałych pytaniach wykonawcy do inwestora tego typu można poczytać na bip. Przypomniało mi się jeszcze jedno pytanie, jeszcze bardziej zdumiewające, inwestor nie przewidział w projekcie i nie wyspecyfikował, że w hali sportowej mają się znaleźć siatki chroniące szyby!           

               Już sam projekt i tak wiele wątpliwości pojawiających się na etapie realizacji przez wykonawcę nie napawają optymizmem. Jedno jest i tak pewne przed wyborami musi dojść do otwarcia hali za wszelką cenę, niestety może to skutkować bylejakością hali. A defekty będą wychodzić przez lata (o ile będzie jeszcze stać).

            W Europie już nie buduje się wielkich murowanych hal sportowych w tak małych gminach. Buduję się lekkie konstrukcje, jedna taka hala kosztuje bez podłogi koło 220 tys. zł.(500 tys. z podłogą) (18x36 metrów!). Przykład stanowi hala w Poznaniu przy szkole ul. Brandstaettera 1. Budżet Poznania jest o niebo większy od budżetu gminy Gołcza a jednak mądrzy urzędnicy Poznańscy stawiają na takie rozwiązania.

            Odnosząc się do artykułów na temat sprawności służb odśnieżający naszą gminę, proponuję tak nie narzekać. Nic nie stoi na przeszkodzie wziąć łopaty w swoje ręce i wyjść na ulicę. Przykładem, jako pierwsi oczywiście powinni świecić wójt i rada gminy.

            Może mam rację o może się mylę. Czekam na Państwa uwagi.

------

Andrzej K.

Spotkanie opozycyjno-agitacyjne PO – PSL w Gołczy dnia 14 stycznia 2010

Autor: golcza | Kategorie:
Tagi: bezradność, gołćza, psl, wójt
18. stycznia 2010 00:00:00

            Na wstępie chcę wyrazić moje ogromne zadowolenie z utworzenia takiej przestrzeni w Internecie, w której każdy z mieszkańców może się swobodnie wypowiedzieć i wyrazić swoje opinie na temat funkcjonowania aparatu urzędniczego w Gołczy. Gratulacje Panie Wincenty!(Pan W.Rogaliński pozostaje dla mnie wielką zagadka, nie udało mi się go odnaleźć w naszej gminie, mam nadzieję, że w kolejnym artykule przybliży nam swoją osobę i wyjaśni pochodzenie swojego „konspiracyjnego” pseudonimu)

            Mam jednocześnie nadzieję, że publikowane tutaj informacje dotrą do właściwych adresatów. A oni wyciągną odpowiednie wnioski, oby nie w postaci ścigania ludzi opisujących otaczającą ich rzeczywistość.

            Muszę odnieść się do artykuły Pana Wincentego na temat przyszłość gminy Gołcza zanim przedstawię Państwu moje spostrzeżenia. Pan Wincenty w omawianym artykule ujął dość ogólnikowo pewne sprawy wtapiając je nijako w opowieść „wigilijną” – gdzieś zasłyszaną i przekazywaną dalej. Opisywane sytuacje są dość niepokojące, nie mamy możliwości ich zweryfikowania nawet informacje na temat wygranych przetargów przez pracowników i ich rodziny nie znajdują potwierdzenia na stronach urzędu po prostu ich tam nie ma. Pozostaje mi mieć nadzieję, że nie zostały celowo usunięte. Proszę więc władze o zamieszczenie takich informacji, jeśli faktycznie znajdą one potwierdzenie będę załamany. Załamany i rozczarowany wyborem władz, do jakiego mój głos się przyczynił.

            Nie mniej jednak gratuluje pomysłowej formy Panie Wincenty.

           

            W niniejszym artykule chcę w jak najbardziej obiektywny sposób opisać zdarzenie, które zaszło 14 stycznia 2010  w Gołczy. Zdarzenie bardzo niepokojące, które powinno dać nam wiele do myślenia.

            Byłem światkiem kolejnej politycznej agitacji, naginania rzeczywistości, celowego niemówieniem prawdy, traktowana nas rolników, mieszkańców wsi jak ciemnej masy, która bez własnego zdania i bezkrytycznie zgadza się na wszystko, co przejezdni politycy mieli do powiedzenia.

            Pan Jarosław Gowin karmin nas nowymi kilometrami autostrad. Że na pewno się pojawią, że to dzięki koalicji PO i PSL, że 2 lata ich pracy przyczyni się bujnego wysypu autostrad (minimalny okres planowania i budowy autostrady to, co najmniej 8 lat!.) Zabrakło jeszcze obietnic o chlebie i igrzyskach. Cenną uwagą posła było stwierdzenie, że podstawą do dalszego rozwoju jest wypracowanie stabilnego, spójnego, jednoznacznego prawa. Jednak głównymi odbiorcami tych spostrzeżeń powinni być koledzy z koalicji, którzy mieli dwa lata na dokonanie jakichkolwiek zmian.

            Całe zło, czyli hamowanie działania politycznego i jakichkolwiek dużych reform było zrzucane na Prezydent Rzeczy Pospolitej, na brak jego podpisów pod ustawami. Nasuwa mi się pytanie. Kto tutaj rządzi w Polsce? Czyż podstawową w polityce nie jest dochodzenie do porozumienia i wypracowywanie jednolitych i spójnych ustaleń? Małżeństwo wymaga wspólnego dialogu i rozmów, kompromisu. Zrzucić całkowitej winy nie da się tylko na jedną ze stron. W tym przypadku przybyli politycy oczyszczali sobie ręce o urząd Prezydenta. Było to nie tylko niestosowne, ale i niesmaczne, gdy wywlekano zły stan zdrowia Prezydenta – bo jeszcze o tym nie jest głośno ale w kuluarach się mówi – oznajmiał Senator Janusz Sepioł. Sugerując tym samym, że należy Prezydenta jak najszybciej zmienić, bo jak taki schorowany człowiek może rządzić Polską? Niestety można domniemywać jak taki czarny pi-ar w wykonaniu PO i PSL będzie wyglądał, gdy coraz bliżej do wyborów.

            Muszę wyrazić również swoje rozgoryczenie w stosunku do władz Zarządu Gminnego PSL, którzy zapominają o korzeniach własnej partii i popierają prowadzoną obecnie politykę PO, która doprowadza do regresji polskiej wsi.   

            Najbardziej zdumiewające było przemówienie Władysława Kosiniak-Kamysz szefa młodych ludowców.  Młody lekarz, bez korzeni ze wsią starający się uleczyć polskie rolnictwo. To tak jakby student zaoczny historii miał rozliczać finansowo projekt za milion złotych (z opowieści „wigilijnych” Pana Wincentego) Rozgorączkowany usilnie reklamował nam rolnikom KRUS, jako najdoskonalszy system ubezpieczenia. Nie przedstawił spójnego systemu rozwoju polskiej wsi, planu głębokich reform w rolnictwie w tym w ubezpieczeniu społecznym. Skupiał się jedynie na wymienianiu kolejnych łatek, które jego Rządowi udało się przylepić do cieknącego rondelka o nazwie KRUS. Szkoda tylko, że naszą wieś reprezentują osoby niemające nic z nią wspólnego a ich celem jest jedynie wspinanie się po szczeblach kariery politycznej.

            Najbardziej rzeczowo do swojej działalności podszedł dyrektor Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Włodzimierz Okrajek przyznając się do opóźnień w płatnościach jego urzędu. Takie opóźnienia i brak ciągłości finansowania rolników dobrze opisują współprace i pracę Agencji i innych Instytucji państwowych pod rządami PO-PSL.

            Kolejnym sukcesem według przybyłych gości było nie poddanie się presji koncernów farmaceutycznych i krajów Unii Europejskiej na zakup szczepionek przeciwko ptasiej grypie.

            Czy niewiedzę można nazwać sukcesem?. Brak jakichkolwiek działań z pewnością nas uratował, tyle tylko, że brak tych działań przez Minister Ewę Kopacz spowodowany był niepewnością. Nie wynikał z rzetelnych analiz naszych instytucji, przynajmniej takie analizy i rzetelne dyskusje nie były powszechnie dostępne obywatelom. Jedynie mogliśmy słyszeć w telewizji jak Minister Kopacz atakuje swoich oponentów – czy takie działania możemy nazwać właściwym informowaniem społeczeństwa na temat zagrożenia?

            Udało nam się, jako jedynym w Europie powstrzymać Globalny Kryzys – radośnie poseł Jarosław Gowin proklamował. Czy zaproszeni goście myśleli, że wieś jest tak naiwna żeby myśleć, że doraźne działania Ministra Jacka Rostowskiego uratowały naszą gospodarkę?

             Nasza gospodarkę mamy opartą na porządnych filarach (nie jak gołeckie słupy trakcji elektrycznej) budowanych od lat 90!.   

            Jak wynika z polskich realiów bycie ostrożnym i nie podejmowanie decyzji jest chyba naszą domeną narodową. Szkoda tylko, że takie schematy działania rządu raczej zaniechania przenoszone są przez samorządy.      

            Celem spotkania nie było tylko namawianie do głosowania na Prezydenta z kręgu PO-PSL, ale również pokazanie lokalnym władzą, że opozycja jest i ma się coraz lepiej. Obowiązkowo, więc na spotkaniu stawił się wójt gminy Gołcza wraz z radnymi.

            Na wysnuwane przez rolników zapytania na temat bezsensowności i bezcelowości obowiązkowego, okresowego szkolenia ze stosowania środków ochrony roślin przy użyciu opryskiwaczy odpowiedział jedynie młodu ludowiec Władysława Kosiniak-Kamysz. Stwierdził, że koszt szkolenia w wysokości 150 zł, co 3 letniego przeglądu opryskiwaczy (koszt około 100 zł) ma pokryć między innymi koszty leczenia osób, które zatruły się środkami ochrony roślin. Czy tego typu świadczenia nie powinny być opłacane z KRUS-u? Dlaczego urzędnicy koalicji są bierni w działaniu i nie nazwą jasno tego kursu, jako „Kurs stosowania środków ochrony rośli przy użyciu opryskiwaczy oraz łatanie niewydolnego systemu ubezpieczenia, jakim jest KRUS w celu pokrycia kosztów leczenia osób zatrutych niewłaściwym stosowanie środków ochrony i opryskiwaczy”?

            Mogę rościć sobie jedynie rozczarowanie, że przybyli urzędnicy z gminy nic nie powiedzieli na ten temat słysząc narzekania rolników, nie podjęli żadnej inicjatywy mającej na celu eliminowanie tego typu bzdur urzędniczych. Znając wydajność naszego urzędu, wymagałoby to zapewne utworzenie nowego stanowiska urzędniczego.

            Dość zaskakujące było pytanie jednego z urzędników gminy do zaproszonych gości, dlaczego podanek rolny wyliczany jest na podstawie ceny za kwintal żyta? Średnie przychody związane z tego tytuły w gminach zmniejszyły się o około 40% za rok 2009 jak podaje GUS. Zgodnie z tymi danymi przychody gminy z tego tytułu zmniejszyły się z około 1.1 mln zł. do 790 tys. zł. Czy młody wiek urzędnika może go usprawiedliwiać?. Od ceny żyta uzależnione są praktycznie wszystkie płody rolne. Jeśli gminie brakuje pieniędzy z tego tytułu może warto było rzetelnie zaplanować budżet na rok 2009 i na przykład różnice pokryć zmniejszając wydatki na administrację publiczną wynoszące około 1.7 mln zł w 2009 r. ?

            Niestety jedynym celem debaty była inauguracja na terenie gminy kampanii wyborczej. Koalicjanci nie byli w stanie przedstawić spójne polityki w obszarach zdrowia, finansów, ubezpieczenia społecznego. Nie poznaliśmy odpowiedzi na pytanie czy kierunek ich dalszej „pracy” doprowadzi nas do Polski socjalnej czy solidarnej?

            Pozostaje nam czekać na kolejne polityczne spotkanie, ale tym razem zorganizowane przez wójta gminy Gołcza, radnych i ich gości.

 

-------------

Mocny

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
31123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
2829301234

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

kuchnia | matrix13 | catherina-zeta-jones | indonesia | kozlo | Mailing